Inteligentny dom

Z i jej mąż kupili dom.

Nie, nie wczoraj, już jakiś czas temu.

Wielki, piękny, nowoczesny dom..

Dom ma jedną wadę, jest daleko.

Od i do wszystkiego.

W związku z powyższym gdy pojechaliśmy do nich w odwiedziny, zostaliśmy na noc.

Niby nic szczególnego, a jednak.

******

Obudziło nas przerażające chrobotanie.

Matko co to?!!

Zerwałam się na równe nogi.

Spokojnie, to tylko rolety, otwierają się wpuszczając do środka dzień o określonej godzinie.

Mały M cały w skowronkach skierował swe malutkie stópki w stronę gościnnej łazienki.

Ja za nim. Wykąpię go przy okazji.

Kąpanie?A gdzie tam! Uruchomienie cudownych błyszczących wychodzących ze ściany baterii wannowych było przy moim ilorazie inteligencji nie wykonalne…

No nic, umyjemy się pod kranem.

Gospodarze śpią.

Budzę męża M

-wstawaj, nie będziemy ich przecież budzić, wypijemy kawę i uciekamy

Po wejściu do kuchni automatycznie włączyła się klimatyzacja i zaczęło grać radio.

Czajnik.

Na oko zwykły, elektryczny, ale bez przycisków.No ni huhu, nie włączę go.

-nastaw wodę w garnku na kuchence-woła walczący z baterią wannową mąż M.

Próbuję, niestety indukcja też nie chce ze mną gadać.

Może trzeba klasnąć?

Klaszczę.

-wiesz co, no nie dałem rady się wykąpać-uff mój iloraz mieści się w normie myślę-cicho, dlaczego klaszczesz?Obudzisz ich, ubieraj się i jedziemy, z kawy i tak pewnie  nici-mówi mąż M i ubiera małego M dzierżącego w rączkach dziwne piloty nie wiadomo do czego lub od czego.

Po cichutku, bezszelestnie jak koty wychodzimy na zewnątrz.

No tak.

Ktoś wie jak otworzyć bramę wjazdową?

Autem przyjechaliśmy przecież.W innym przypadku przelazłabym po prostu przez płot.

-pokaż te piloty-zabieram małemu M i próbuję różnych kombinacji guzikowych.

Nic.

-wiesz w domu jest taki monitorek, to jest centrum dowodzenia chyba , może tam spróbuję?-mówi mąż M i wraca do twierdzy.

Coś dobrze kombinuje, bo brama do połowy się otwiera, niestety za chwilę zamyka.

Potem znów się otwiera.

-Teraz!Szybko!Wy wychodźcie a ja uruchomię samochód!

No i w tym momencie, jak nie ryknie!

To alarm, jakaś czujka przy bramie mnie złapała…

-co wy wyprawiacie?-z okna wychyla się pół-naga Z

-myyy eeee nic, nie chcieliśmy was budzić…

-ja się z wami wykończę, wracać natychmiast, kawy jak ludzie się napijemy, śniadanie zjemy,tylko najpierw muszę odwołać patrol interwencyjny, bo mnie znów stówę za pomyłkowy przyjazd skasują.

Dziewczynki, smacznej kawusi i miłego dnia!

Ps. Wieczorem tego samego dnia zadzwoniła Z poszukująca pilota do baterii wannowej!?

Był, u małego M w plecaczku:)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s